MAry Ashton
poniedziałe ,4 X 2010
European Poker Tour nieustająco rośnie, a tegoroczny przystanek w Portugalii przyciągnął rekordowo wysoką liczbę graczy, w tym wielu profesjonalnych pokerzystów.
Z roku na rok European Poker Tour (EPT) staje się coraz popularniejszy na starym kontynencie. Tegoroczny ponownie zanotował rekordową frekwencję na ostatnim z przystanków, który wypadł w Portugalii, w Vilamoura Casino. Już drugi raz EPT odwiedziło Casino Vilamoura. Liczby mówią same za siebie. 384 graczy zapłaciło po pięć tysięcy euro wpisowego, aby móc wystartować w mistrzostwach w siódmym sezonie European Poker Tour. W porównaniu z 322 graczami, którzy przybyli w ubiegłym roku, jest to naprawdę znaczący wzrost. Dla przypomnienia, w ubiegłym roku zwycięstwo odniósł Antonio Matias.
Na tegorocznym turnieju portugalskim pojawiło się wielu graczy z teamu PokerStars. Nie zawiedli również inni czołowi gracze pokerowi. Potyczki były więc trudne dla graczy amatorów, którzy zakwalifikowali się do mistrzostw poprzez satelity PokerStars lub też kupili bezpośrednio wpisowe. Za to mieli szansę popatrzeć z bliska na grę najlepszych z najlepszych i cieszyć się zwycięstwem Toby’ego Lewisa, zawodnika brytyjskiego. Toby Lewis, odszedł od stolika z tytułem oraz wygraną prawie pół miliona euro. W ostatecznej rozgrywce zmierzył się ze Szwedem, Martinem Jacobsonem.
Kto jeszcze zawitał na EPT w Portugalii? David Williams, posiadacz bransolety WSOP pojawił się jako członek grupy PokerStars, oraz Dairo Minieri, Arnaud Mattern, JP Kelly Alex Kravchenko czy Vicky Coren. Inne słynne nazwiska na wydarzeniu to zdobywca bransoletki WSOP James „flushy” Dempsey, Annette O’Brestad i Antonio Esfandiari.
Pierwszy dzień turnieju rozpoczął się ze 181 graczami, a na jego końcu, prowadził Andre Coimbra, profesjonalny gracz grupy PokerStars Online, w tabeli liderów wysoko uplasowali się też inni profesjonalni gracze: Minieri oraz Esfandiari oraz Mattern. Następnego dnia brało udział już 203 graczy. Dzień drugi odwiedziło 221 graczy. Esfiandiari rozpoczął słabo i spadł do 40 000 żetonów, tracili też błyskawicznie Williams, Boeree, Mizzi i Coren. Zgodnie z przewidywaniami, jakie pojawiły się tuż przed rozpoczęciem finałowej rozgrywki, główna wygrana trafiła w ręce jednego z Brytyjczyków. Nie było to dziwne, gdyż Brytyjczycy zajmowali trzy pierwsze miejsca w klasyfikacji po czterech dniach rozgrywek. W rezultacie, wszystkie żetony od 384 zawodników przejął Toby Lewis. Dwudziestolatek w nagrodę otrzymał 467 835 euro. W decydującej potyczce zmierzył się on z Martinem Jacobsonem ze Szwecji. Lewis szybko objął prowadzenie i utrzymał je do samego końca. Lewis przyznał, że Jacobson jest znakomitym graczem i do pokonania go potrzebował pomocy kart. I tak się też stało. Warto dodać, że na liście miejsc płatnych znajduje się też trzech Polaków. W sumie zebrali prawie 30 000 euro. Kolejna szansa za miesiąc w Londynie.